konkursy

filmowy

muzyczny

Marcin Teodorczyk: Wielokulturowość, miłość i przemoc. Najpierw sztuka, potem polityka

Jeśli mielibyśmy zaczynać od nowa, to zaczęlibyśmy od kultury.
Jean Monnet

Wielokulturowość nie działa? Odnosząc się do tytułu projektu Stowarzyszenia im. Ludwiga van Beethovena, można pokusić się o odpowiedź, dlaczego język sztuki okazał się pożądanym narzędziem w dyskusji o kondycji idei multikulti. W rozważaniach o wielokulturowości nie da się uciec od bieżącej i historycznej polityki europejskich państw, gdyż to politycy posiadają wszelkie instrumentarium do wprowadzania zmian i nowego ładu społecznego. Jednak to artyści mają możliwość przemówienia językiem odwołującym się do uniwersalistycznych postaw i emocji, często porządkujących rzeczywistość i poszukiwanych przez zagubionych w natłoku informacji oraz wydarzeń, odbiorców.

Artyści na przekór politykom

Weźmy pod uwagę wydarzenia aktualne i dramatyczne, w których skupiają się jak w soczewce strategie polityk multikulti europejskich państw, wyrażone często uprzedzeniami kierowanymi do Obcych i wcześniejszymi niepowodzeniami. Oczy świata zwrócone są w stronę Syrii, w której trwa wojna domowa. Na reakcje europejskich polityków, pełnych niechęci do dawania schronienia ofiarom wojny, nakładają się polityki wewnętrzne poszczególnych krajów, dotyczące wielokulturowości. Ujawniają się pokłady lęków, strachu przed pojawieniem się potencjalnych nowych obywateli Europy, podsycane wypowiedziami nacjonalistów, zbijających na lęku kapitał polityczny.
W obliczu drastycznych medialnych obrazów uchodźców oraz uciekinierów z Syrii i krajów Afryki subsaharyjskiej, ryzykujących życiem, by dopłynąć do Europy, to artyści stali się sumieniem polityków. Aktorka i reżyserka Angelina Jolie, która przemawiała w tej sprawie na zgromadzeniu Rady Bezpieczeństwa ONZ, jako wysłanniczka Urzędu Wysokiego Komisarza ONZ ds. Uchodźców, powiedziała: To okropne, widzieć jak tysiące uchodźców toną u brzegów najbogatszego kontynentu . Jej zdjęcia z obozu dla uchodźców z Syrii obiegły cały świat, a wystąpienie to pojawiło się w czołówkach wydań najważniejszych mediów https://thesamedayessay.com/.
Również polscy twórcy wizualni włączyli się w akcje pomocowe. Artyści nie są w stanie wstrzymać tyranii ani zapobiec tragedii niewinnych ludzi, którzy giną pod gruzami własnych domów, ani zaprowadzić ładu, sprawiedliwości i równości w świecie. Artyści tworzą i pokazują, jaki nasz świat może być piękny i radosny. Pięknem apelują do ludzkości o solidarność z pokrzywdzoną i cierpiącą ludnością syryjską – powiedział Majid Jammoul, artysta rzeźbiarz, przewodniczący komitetu organizacyjnego akcji i kurator wystawy prac, ze sprzedaży których gromadzone były środki na pomoc medyczną dla Syryjczyków. Przykładów takich postaw, nagłośnionych w mediach głównego nurtu, jest wiele.

Spór o burkę i filozofowie – od przemocy do miłości?

Polityczne spory o Europę XXI wieku przenoszą się na grunt akademicki. Również w ramach projektu „Wielokulturowość nie działa?” odbyła się w październiku 2013 roku na Uniwersytecie Jagiellońskim konferencja na ten temat. Spór o wielokulturowość toczą najwybitniejsi współcześni filozofowie. Francuska debata o noszenie burek przez muzułmańskie kobiety, stała się zarzewiem sporu o granice, jakie Europa stawia mniejszościom etnicznym i kulturowym, ale równocześnie własnym obywatelom, gdyż osoby te mają obywatelstwo francuskie i urodziły się w tym kraju. Wypowiedział się w tej sprawie także Europejski Trybunał Praw Człowieka, który nie dopatrzył się w zakazie noszenia przez kobiety burek w miejscach publicznych nierespektowania praw człowieka. Burka stała się emblematem debaty publicznej, która przeniosła się także na grunt debaty akademickiej.
Tylko miłość może skłonić ludzi do poświęcenia własnego interesu w trosce o dobre samopoczucie innych, tak jak wymagają tego moje normy. Oczywiście, ta miłość musi ograniczać inne, węższe rodzaje miłości. Miłość rodzinna zasadniczo jest dobra, ale może sprawić, że ludzie będą chcieli, aby ich własne dzieci miały lepiej niż dzieci innych ludzi. To dlatego sprawiedliwe społeczeństwo, głównie poprzez system podatkowy, ogranicza to, jak wiele ludzie mogą przekazać własnym dzieciom. Jeśli miłość przedstawiona jest w sposób kiczowaty, nie będzie działać, więc dlatego mówię o wielkich artystach . Słowa te wypowiedziane przez Marthę Nussbaum, światowej sławy filozofkę i zwolenniczkę idei wielokulturowości, padły w wywiadzie na temat wyzwań współczesnego świata, przeprowadzonym przez Jarosława Kuisza. Rozmowa nosi znamienny tytuł „Liberalizm potrzebuje miłości”. Między omawianiem polityki imigracyjnej dużych europejskich państw, a tym, czy kobiety francuskie mają prawo, jako muzułmanki, do noszenia burek, pojawiła się kategoria abstrakcyjna, a jednak odwołująca się do humanizmu oraz podstawowych uczuć i emocji, którymi kierujemy się na co dzień.
Dla Nussbaum miłość jest kierunkiem, w którym sztuka odbiera ideę multikulti polityce i oddaje pole do wypowiadania się artystów. W odpowiedzi na to jej adwersarz, filozof francuski Alain Finkielkraut, ripostował Multikulturalizm nie zadziałał. Zmierzamy w kierunku społeczeństw cechujących się coraz większą przemocą . Traktuje on noszenie burek w miejscach publicznych przez francuskie muzułmanki jako propagowanie przemocy wobec kobiet. Odwołuje się do burki jako symbolu uciemiężenia w krajach, w których kobieta ma niższy status społeczny lub pozbawiona jest praw obywatelskich: Zakrycie twarzy przez kobietę oznacza odebranie jej twarzy. Zasłanianie jest obrazą człowieczeństwa. A dehumanizacja nie może stać się podstawą ładu społecznego! Model wielokulturowego społeczeństwa – czy to rozumianego na modłę amerykańską czy francuską – nigdzie nie zadziałał. Zmierzamy w kierunku społeczeństw cechujących się coraz większą przemocą. Część świata islamu wypowiedziała wojnę Europie, wartościom europejskim i europejskiej cywilizacji. Oto jak wygląda dzisiejsza rzeczywistość. Skrywanie tej rzeczywistości pod hasłem imperatywu bezstronności i piętnowania ksenofobii jest zupełnie śmieszne .
Alain Finkielkraut przyjmuje ostre stanowisko wobec idei wielokulturowości jako zagrożenia dla tożsamości narodowej obywateli, z kolei Martha Nussbaum odwołuje się do poszanowania różnorodności i przestrzegania zasad poprawności politycznej jako wymogu empatycznego zrozumienia innych punktów widzenia . Filozofka docenia ważną rolę sztuki w kształtowaniu przestrzeni publicznych: W dyskusjach dotyczących miast i sztuki w przestrzeni publicznej odwołuję się do współczesnego Chicago, pokazując jak rzeźba, muzyka i architektura przyczyniają się do wspierania pożądanych wartości . Tym samym to filozofia i akademickie rozważania o świecie stanowią pomost między dyskursem politycznym a artystycznymi realizacjami.

Pisarze w poszukiwaniu tożsamości – Tokarczuk i Stasiuk wobec wielokulturowości

Olga Tokarczuk i Andrzej Stasiuk są najwybitniejszymi polskimi pisarzami średniego pokolenia. Oboje mają rzesze czytelników, a gdy przemówią, ich głos staje się nośny i ważny, zwłaszcza, że często traktowani są jako „sumienie narodu” w debacie o tożsamości Polaków wobec wielokulturowego świata współczesnego oraz rodzimej historii.
Olga Tokarczuk w wywiadzie dla „Gazety Wyborczej” wiele mówi o poszukiwaniu tożsamości własnej, ale w kontekście dziejowym i asymilacyjnym, między Polakami, Żydami, Ukraińcami, między ludźmi różnych stanów i profesji. Pisarka diagnozuje sytuację geopolityczną: Jesteśmy prowincją na tyle bliską, żeby wpływy centrum nas obchodziły i zajmowały. Gdybyśmy leżeli trochę bardziej na południe czy wschód, może to tak bardzo by nas nie dotykało i lepiej zajęlibyśmy się sami sobą. Tymczasem nieustannie porównujemy się z centrum i zawsze jesteśmy pół kroku do tyłu, bez względu na to, jak bardzo się staramy. Chyba właśnie dlatego mamy chroniczne poczucie niskiej wartości, od czasu do czasu przerywane wybuchem rozpaczliwej manii wielkości .
Z kolei rejony południa i wschodu Europy upodobał sobie Andrzej Stasiuk, który przetwarza własne podróże na język literacki. Dla Stasiuka to podobna przestrzeń oddzielona od czasu, polityki, z boku współczesnego świata: Wszędzie stoją faceci na rogach ulic i czekają, aż coś się zdarzy, wszędzie siedzenia w pociągach mają dziury powypalane papierosami i ludzie po prostu spędzają czas i patrzą spokojnie, jak historia dociska gaz do dechy. Tracę czas i kasę. Równie dobrze mógłbym nie ruszać się z domu, bo to wszystko mam na miejscu . Cytat ten przywołała Samantha Lisik w tekście „Andrzej Stasiuk jedzie do Babadag”. Autorka podkreśla: Andrzej Stasiuk jest burzycielem mitu wielokulturowości, drwi z wyznawców „kultu multikulti”. W trakcie swej (anty)podróży uświadamia sobie, że jego Europa jest miejscem, w którym „mimo pokonywanych odległości i granic, mimo zmieniających się języków, człowiek ma poczucie jakby podróżował z Gorlic, powiedzmy, do Sanoka” . Podczas tej wyprawy pisarz odwiedza krainy, które nie mają stolic, są takie same wszędzie, „a niektóre nawet nie istnieją”.
Zestawienie rozważań i artystycznych poszukiwań tożsamości Olgi Tokarczuk i Andrzeja Stasiuka pokazuje, że pisarzom chodzi o to samo – umiejscowienie siebie, swoich korzeni, powiązań rodzinnych, sąsiedzkich, etnicznych. Oboje czynią to w odniesieniu do współczesności w tyglu narodowości, dziedzictwa kulturowego, różnic etnicznych, również historycznych zaszłości. Oboje jednak też szukają innych sposobów na zbliżenie i oddalenie się od tego, co jest tu i teraz. Przykład wypowiedzi wybitnych pisarzy zbliża nas także do świata artystycznego, pokazuje siłę języka sztuki, która w starciu z językiem polityki jest szczera i wynika z autentycznych potrzeb poszukiwania prawdy o sobie, o nas, o świecie, porządkuje go, diagnozuje, nazywa, ale także otwiera pole interpretacji. Na zakończenie tego wątku oddajmy głos Oldze Tokarczuk: Szukamy w sobie utraconego brata, swoją własną nową tożsamością zapełniamy ten brak, próbując przywrócić jakiś rodzaj równowagi .

3 x sztuka. Gomulicki i wielokulturowy potencjał Krakowa

W projekcie „Wielokulturowość nie działa?” jednym z centralnych jej punktów były realizacje artystyczne Maurycego Gomulickiego w przestrzeni Krakowa. Rzeźby są publicznie dostępne, pojawiają się w zaskakujących miejscach właśnie po to, by wybić z rytmu rutyny. Zaczęło się od instalacji artystycznych „Muchomory” i „Obelisku” w 2014 roku, ostatnia realizacja zatytułowana „Piramida” ma pojawić się pod koniec maja 2015 roku.
„Muchomory” stanęły przed Nowohuckim Centrum Kultury, a więc w przestrzeni, która jest symbolicznie oddzielona od „starego miasta”, z zupełnie innymi tradycjami, zamieszkała nie przez wielopokoleniowe mieszczaństwo ani inteligencję, a napływową ludność, pracowników huty. W kontekście Nowej Huty również ujawniają się różnice nie tylko architektoniczne – w zestawieniu z zabytkową architekturą Starego Miasta czy Kazimierza, lecz także kulturowe – z uwagi na robotniczą ludność napływową. Choć obecnie dla krakowian mają one coraz mniejsze znaczenie, gdy Nowa Huta staje się atrakcyjną dzielnicą do zamieszkania. Tak samo jak muchomor jest obcym elementem w ekosystemie, grzybem trującym, w pewien sposób niepożytecznym ekologicznie, tak kilka metalowych grzybów wielkości człowieka w centrum dzielnicy zaskakuje i zmusza do reakcji. Gomulicki w tej instalacji uwzględnił także bardzo pozytywną rzecz – pod daszkiem muchomorów istnieje możliwość schronienia się przez deszczem.
„Obelisk Multicolor” z kolei można podziwiać już ze sporej odległości. Mieni się barwami, czym zaskakuje przyzwyczajonych do szarych ulic mieszkańców. Usytuowany jest na rogu ulic Jana Bułhaka i Monte Cassino. Obelisk to pomnik w formie słupa, który tradycyjnie wywodził się z architektury starożytnego Egiptu i stanowił odniesienie do najważniejszego boga Ra. Był tak zlokalizowany, że wskazywał również na godzinę i kierunki geograficzne. Nowożytna Europa również wykorzystała ten element architektoniczny – starożytne rzeźby ustawione zostały w Paryżu, Nowym Jorku, Londynie pod koniec XIX wieku, ale w XX wieku również sięgano do tej formy, jak choćby obeliski pod Pałacem Kultury i Nauki czy na cmentarzach. Maurycy Gomulicki nawiązuje do tradycji sztuki, ale poprzez nadanie kolorów, równocześnie tę tradycję odrzuca. Kolor to witalność, a mnie szalenie pociąga życie w swojej zmysłowej intensywności i różnorodności – mówił pełen ekscytacji artysta w wywiadzie dla strony projektu, który przeprowadziłem z nim przez premierą obu instalacji.
„Piramida” ma zostać odsłonięta w pobliżu Muzeum Lotnictwa Polskiego. Również stanowi element nawiązań do starożytności, innych kultur i ma przełamywać, jak mówił artysta, „obecność patosu w realiach Krakowa”. „Patos” to – w wyobrażeniu artysty –przestrzeń mentalna mieszkańców, ich zgoda na pewien ład, przyzwyczajenia, duma z tradycji, te elementy odbite w ludziach tworzące charakter miasta. Kraków w wizji artysty jawi się jako tygiel różnych ludzi, środowisk, charakterów, kultur. Jest to także nawiązanie do idei wielokulturowości, którą można przetransponować na grunt rodzimych podwórek, a bazuje ona na fascynacji różnorodnością i emocjach. Oddajmy głos twórcy: W pracach in situ pierwszym determinującym je elementem jest lokalizacja – kontekst, jaki tworzy. Myślę, że więcej niż ja wiesz o specyficznym patosie Wawelu i Kopca Kościuszki, o urodzie krakowskich błoń, parków, o przytłaczającej, lecz fascynującej architekturze epoki stalinowskiej, głębokim cieniu nowohuckich podwórek.

Wielokulturowości nie działa?

Od przemocy do miłości, od tradycji do nowoczesności, od poszukiwań starego ładu do poszukiwań nowej tożsamości – wreszcie: od polityki przez filozofię do sztuki – w takim ujęciu wielokulturowość nie tylko działa, ale jest pożądanym procesem. Porzuciwszy skompromitowane języki europejskich polityk multikulti i nieudane, bo pozorowane procesy asymilacyjne, które generowały coraz większe rozwarstwienie, a w konsekwencji coraz większy niepokój społeczny zantagonizowanych środowisk, język sztuki okazał się otwierający na nowy sposób mówienia o wielokulturowości. W tym kontekście i w tej kolejności chciałem pokazać, jak otwiera się nowa przestrzeń do działań artystycznych. Sztuka współczesna w przestrzeni publicznej wywołuje emocje i prowokuje do dialogu – a to stanowi o powodzeniu i zgodzie, po czym zwykle zostaje oswojona, zaakceptowana i staje się estetycznym dodatkiem, upiększającym tkankę miejską. Instalacje te mogą stanowić metaforę relacji: czujemy opór i lęk wobec tego, czego nie znamy, a oswojenie lęku jest tylko kwestią czasu.

Korzystałem m.in. z tekstów:

http://www.rp.pl/artykul/1196394.html
http://www.wirtualnemedia.pl/centrum-prasowe/artykul/polscy-artysci-dla-poszkodowanych-w-wojnie-w-syrii
„Liberalizm potrzebuje miłości”, z Marthą Nussbaum rozmawiał Jarosław Kuisz, http://kulturaliberalna.pl/2014/07/22/liberalizm-potrzebuje-milosci-wywiad-martha-nussbaum/
„Do diabła z bezpieczeństwem!”, z Alainem Finkielkrautem rozmawiał Jarosław Kuisz, http://kulturaliberalna.pl/2014/07/22/wywiad-alain-finkielkraut/
„To nie jest kraj dla heretyków”, z Olgą Tokarczuk rozmawiała Dorota Wodecka, http://wyborcza.pl/1,75475,17302330,Olga_Tokarczuk__To_nie_jest_kraj_dla_heretykow__ROZMOWA_.html
Samantha Lisik, „Andrzej Stasiuk jedzie do Babadag”, http://wielokulturowosc.org/pl/387/samantha-lisik-andrzej-stasiuk-jedzie-do-babadag/
„Podróże są fundamentalne”, z Maurycym Gomulickim rozmawiał Marcin Teodorczyk, http://wielokulturowosc.org/pl/329/podr%C3%B3%C5%BCe-s%C4%85-fundamentalne

Dowiedz się
więcej: