konkursy

filmowy

muzyczny

Katarzyna Krzyżewska: Brodski - wielokulturowość u poety

Wydawać by się mogło, że głos poety – noblisty, jednego z najwybitniejszych twórców zeszłego stulecia, z biegiem czasu staje się po jego śmierci coraz mniej słyszalny i zanika jak echo czy rozmowa telefoniczna. Tak jak to ma miejsce w przypadku nawet bardzo wybitnych za życia – po śmierci zapomnianych. Otóż nic bardziej mylnego, gdy chodzi o Josifa Brodskiego. To, co przydarzyło się światowej kulturze wraz z pojawieniem się tego poety – eseisty, według niektórych badaczy uważanego dziś za geniusza, stanowi wciąż żywy dowód na ponadczasowość jego dzieła.

POZA OJCZYZNĘ
Urodził się w 1940 w Leningradzie, w żydowskiej rodzinie, korzeniami sięgającej do litewskich, a niegdyś polskich Brodów. Rudowłosy chłopiec dość szybko zorientował się w mechanizmach władzy sowieckiej. Socjalistyczna szkoła nie tylko nie rozwijała go intelektualnie, ale także dusiła przejawy wszelkiej indywidualności. Piętnowała również „inność” – w jego wypadku żydowskie pochodzenie. Jako nastolatek opuścił więc mury szkolne, by z czasem stać się genialnym samoukiem, a po latach laureatem Nagrody Nobla i wykładowcą, profesorem znakomitych uczelni. Mimo braku matury! Świat zachodni docenił prawdziwy talent.
Inaczej było w przypadku jego ojczyzny. W latach sześćdziesiątych, w ZSRR, doświadczył traumatycznych represji: nagonka prasowa, oskarżenie o „pasożytnictwo”, proces-farsa, w którym Brodski musiał odpowiadać na pytanie, kto pozwolił mu być poetą, wreszcie droga między szpitalem psychiatrycznym (miejscem odosobnienia, w którym zamykano nie tylko chorych, ale i niewygodnych władzy) a zesłaniem pod Archangielsk – wszystko to spowodowało, że kiedy w 1972 roku wydalono go z Rosji, uzasadniając to żydowskim pochodzeniem, wywiózł ze sobą ponure wspomnienia. I to one po latach uniemożliwiły przyjęcie na powrót, odebranego w dniu wyjazdu, rosyjskiego obywatelstwa.
W wieku 32 lat Josif Brodski stał się obywatelem świata. Był jednak na tyle już – dzięki swej poetyckiej twórczości – rozpoznawalnym, by zyskać uznanie, szacunek i przyjaźń najwybitniejszych, m.in.: W.H. Audena, Miłosza, Sontag, Heaneya, Transtromera.

PORTRET PODWÓJNY
Brodski, urodzony maju, astrologiczny Bliźniak, tę właśnie „dwoistość” otrzymał od losu wielowymiarowo: sam o sobie mówił jako o rosyjskim poecie – angielskim eseiście. Dodawał prędko, że: narodowości żydowskiej (sam jednak zastrzegał, że jest „złym Żydem”).
Był też Brodski obywatelem dwóch mocarstw: Rosji sowieckiej i Stanów Zjednoczonych.
Dwie Wenecje – rodzinna, petersburska , budowana na ludzkich kościach z woli imperatora i ta pod słońcem Italii. W pierwszej debiutował jako poeta. Włoskiej poświęcił najpiękniejsze utwory („Strofy weneckie”, „Lagunę”). Obie Wenecje fascynowały go do tego stopnia, że jego życzeniem było zostać pochowanym na Wyspie San Michelle.
Tych „dualizmów” u Brodskiego zresztą było więcej. Zanurzony w kulturze judeochrześcijańskiej, jeszcze w czasach leningradzkich sięgał z jednej strony do Biblii (poemat „Izaak i Abraham”, „Ofiarowanie Pańskie”), a z drugiej i do Koranu. Interesował się też Kabałą, buddyzmem, islamem. Motywy żydowskie w twórczości Brodskiego były właściwie obecne od przejmującego wiersza „Cmentarz żydowski pod Leningradem”, aż do ostatniego tomu („żydowski ptaku wrono”).
Najważniejsza wiara u poety była jednak związana ze SŁOWEM. To słowo dało początek fascynacji Bożym Narodzeniem. Wtedy też powstał wiersz „Romans Bożonarodzeniowy” i poemat „Zofia”, dedykowany polskiej miłości poety. Jak po latach wspomina niegdysiejsza muza: „Josif chłonął całą tradycję związaną ze świętami, choinkę, potrawy, ale przede wszystkim interesował go ów wymiar biblijny”.
Boże Narodzenie roku 1961 dało początek fascynacji narodzinami Jezusa, które Brodski uważał za moment przełomowy w dziejach ludzkości. O swoim stosunku do religii opowiadał raczej niechętnie: „Myślę, że jest objawem złego wychowania mówić o własnych przekonaniach religijnych w sposób publiczny”.

POETYCKI WIZJONER
Czy dla Brodskiego wielokulturowość i problematyka z tym związana była ważnym tematem? Lektura współczesna nie pozostawia wątpliwości.
„Przyjdź pod ten mur, jeśli źle ci gdzie jesteś./ To próbka tego jak wygląda przestrzeń/kosmiczna” – słowa z „Melodii berlińskiego muru”, podobnie jak: „Kolęda stanu wojennego”, ”Wiersze o kampanii zimowej 1980 roku” ,”Na śmierć Żukowa”, ”Piosenka o Bośni”, „Pewnemu tyranowi ”, esej „O tyranii”, dramaty „Marmur” i „Demokracja” – to tylko nieliczne z utworów, w których poeta-eseista pełnym głosem mówi o zagrożeniach cywilizacyjnych, politycznych i kulturowych.
Przypomnieć wypada, że Brodski był współautorem i pierwszym sygnatariuszem oświadczenia ”Miara odpowiedzialności”. Pisał on tam między innymi: „Jest oczywiste, że główną odpowiedzialność za dokonane zło ponosi polityczna mafia sprawująca krwawą dyktaturę nad narodami naszego kraju. Wiadomo jednak, że zbrodni dokonują ludzie, a odpowiada za nie naród. Dlatego też my, rosyjscy inteligenci, spoglądając dzisiaj w przeszłość, winniśmy z bólem i skruchą wziąć na siebie winę za wszystkie ciężkie grzechy popełnione w imieniu Rosji wobec Polski”.
Rola poety i poezji jednak według Brodskiego nie polega na bezpośredniej doraźności przekazu, lecz na trosce o owo, jak mawiał Miłosz, „gospodarstwo poetyckie” i pełnej odpowiedzialności za nie w kontekście historyczno – literackim. Tak więc, kiedy obaj odnoszą się do pojęcia „dobra” i „zła” – Brodski przywołuje Dostojewskiego, Nietschego i Szestowa. Do tego ostatniego zresztą sięgał pisząc „Jałtę” – poemat, antykryminał. Ruiny w ujęciu filozofów XIX wiecznych w zetknięciu z traumą XX wieku – wojną i Holocaustem, rzucają wyzwanie poecie. Jeśli zatem Brodski po Adorno mówi, że poezja jest możliwa – wie, co mówi, bo „tylko popiół wie, co to do cna się wypalić”. Pisał w końcu: „W kraju, w którym upadek autorytetu państwa i kościoła, myśli filozoficznej jest tak silny i widoczny, na poetach spoczywa odpowiedzialność pokazania najwyższego potencjału ludzkiego”.
Rozważania o „imperium zła” – którego metaforą w poemacie „Gorbunow i Gorczakow” jest u Brodskiego szpital psychiatryczny, skąd jedyną drogą ucieczki jest sen/śmierć – pozostają otwarte. W roku 1984 powstaje „Marmur”- dramat podejmujący temat więzienia, z którego nie ma dokąd uciec.

UKRAINIE…
Utwory Brodskiego powstawały od połowy lat sześćdziesiątych, do 1996 roku. Na tydzień przed śmiercią poeta oddał wydawcy ostatni wiersz – „Sierpień”. Utwór, którego Brodski nie umieścił w żadnym z tomów – napisany wkrótce po rozpadzie ZSRR i ogłoszeniu niezależności Ukrainy, spisany niedokładnie z taśmy, „Na niezawisimost` Ukrainy”, ostatnio budzi emocje chyba nieco nad miarę, bo wprawdzie dotyka palących spraw politycznych, ale nie należy zapominać k i e d y powstał. Brodski wykorzystuje tu zarówno sarkazm, jak i ironię – nieodłączne w jego twórczości. To ważne – zwłaszcza dzisiaj przy czytaniu tekstu wymaga rozwagi i odpowiedzialnej interpretacji.
To właśnie „odpowiedzialność za słowo” była dla Brodskiego nadrzędna, dlatego, kiedy w 1987 roku został Laureatem Nagrody Nobla, zaczął m.in. promować poezję angloamerykańską na szerszą skalę, z jego inicjatywy, za pośrednictwem programu sponsorowanego przez rząd USA rozpoczęto bezpłatna dystrybucję antologii poetyckich w miejscach publicznych, bo jak twierdził poeta: „Nieczytanie wierszy sprawia, że społeczeństwo osuwa się na taki poziom, na którym staje się łatwym łupem demagoga lub tyrana. Jest to odpowiednik zapomnienia w skali społeczeństw” (esej „Sprawić przyjemność cieniowi”).

WIELOKULTUROWOŚĆ U POETY
Dlaczego Brodski może stanowić ważną inspirację w rozważaniach o wielokulurowości?
Powodów jest wiele.
Noblista zastanawiał się uważnie nad stosunkiem do społeczeństwa, miejscem jednostki, jej uprzedmiotowieniem, degradacją czy mającym już sporą tradycję w literaturze rosyjskiej „etosem człowieka zbędnego”. Rozważał ponadto miejsce jednostki oraz prawa i obowiązki w społeczeństwach zachodnich, blaski, cienie i deformacje demokracji. To przecież u Brodskiego, w „Demokracji”, jeden z bohaterów mówi: „Eurazja to czy już Azjopa”.
Poza tym biografia Brodskiego może stanowić kwintesencję wielokulturowości. Mamy tu afirmację człowieczeństwa, godności, tolerancję i równość – także w przyjaźniach (vide wieloletnia przyjaźń z Gennadijem Szmakowem, poemat „Pamięci G.SZ” napisany wkrótce po jego śmierci na AIDS w 1988 roku; Brodski w jednym z wywiadów z Salomonem Wołkowem nie bez goryczy mówi o Barysznikowie, którego przyjaźń ze Szmakowem nie wytrzymała próby czasu i choroby, w której niegdysiejszy przyjaciel zapomniał o nim).
Wolność i równość – dwa fundamentalne pojęcia współczesnego świata, wyznaczały Brodskiemu kierunek, jak busola. Miał świadomość ich wagi, pisząc wiersz „Pewnemu tyranowi” i esej „O tyranii” („nowi tyrani wprowadzają nowy typ hipokryzji i okrucieństwa. Stabilność piramidy rzadko zależy od jej szczytu”). Oba utwory można czytać przez pryzmat koncepcji równości , o której pisze Stuart White w swoim kompendium. Przywołuje on jakże znamienny cytat z Toqueville`a:” Kiedy wiec widzę, że jakiejś potędze zostaje przyznane prawo do wszechwładzy, to bez względu na to czy nosi ona miano ludu czy też króla, arystokracji czy demokracji, czy działa w monarchii czy w republice, powiadam: oto zarodek tyranii i szukam sobie miejsca gdzie indziej”.
W przedsięwzięciach promujących poezję dzielnie sekundował Brodskiemu przyjaciel poeta noblista – Derek Walcott, pochodzący z Karaibów, Mulat o afrykańsko-europejskich korzeniach, metodysta osiadły na Wyspie St. Lucia, ale pracujący w USA. Jak pisze o tej dwójce Irena Grudzińska–Gross, „obaj interesowali się pograniczami imperiów”. Dla obu angielski nie był językiem ojczystym. Kiedy Brodski w 1983 roku napisał wstęp do tomu wierszy Walcotta „Mapa Nowego Świata”, na niespełna 6 kartkach dał wykład dotyczący wielokulurowości w aspekcie zarówno biografii poetów, ich skomplikowanych kulturowo korzeni, wykorzystania przez nich angielskiego jako języka uniwersalnego, jak i wspólnego dla obu poetów otwarcia się na świat poprzez morze – tu petersburski Żyd doskonale rozumiał czarnego poetę Wysp Karaibskich. „Jedność języka i czasu nie zaś decyzja autora, odpowiada za owo zrównanie czarnego z białym, co trafniej ukazuje polaryzację rasową, w której urodził się Walcott, niż mogliby to uczynić wszyscy krytycy jego twórczości ze swoja deklarowaną bezstronnością”.
Poezja jako esencja światowej kultury poprzez język przekracza granice klasy czy rasy. Dlatego kiedy Brodski pisze o czasie i języku – pobrzmiewają w tej frazie słowa innego bardzo bliskiego mu poety i przyjaciela – W.H. Audena z wiersza „Pamięci W.B.Yeats`a” „czas (…) czci język i ułaskawia/każdego, kto mowę zbawia”.
Tak więc za sprawą wielkich poetów dziś wielokulturowość zyskuje jeszcze jeden nowy, nader cenny, wymiar.

*Katarzyna Krzyżewska – tłumaczka z języka rosyjskiego. Autorka kilku tomów z przekładami Josifa Brodskiego.

Dowiedz się
więcej: