konkursy

filmowy

muzyczny

Bożena Gierat-Bieroń: Wielokulturowość… W którym punkcie jesteśmy?

Międzynarodowa konferencja Wielokulturowość–kryzys ponowoczesnego społeczeństwa?, która odbyła się  w Krakowie 11 października 2013 roku, postawiła zasadniczo trzy tezy. Każda z nich to pretekst do ważnej dyskusji.
Pierwszą jest przekonanie, przywołane zwłaszcza przez prelegentów polskich, że wielokulturowość nie stanowi problemu wyłącznie dnia dzisiejszego, bowiem Europa od wieków była wielokulturowa i niemal zawsze musiała stawiać czoło napięciom społecznym wynikającym w sąsiedztwa różnych narodów, wyznań, zwyczajów i poglądów. Dlatego, jak podkreślali wykładowcy, nie należy demonizować nadmiernie zjawiska wielokulturowości, ani się go bać, a już na pewno traktować jako „zmorę” współczesnego świata. Europa nie stała się wielokulturowa po II wojnie światowej. Europa wielokulturowa po prostu jest. Należy zatem przebudować naszą świadomość, aby zrozumieć, że nie żyjemy w „niecodziennej” rzeczywistości, ale w świecie ludzkiej i kulturowej koegzystencji.

Druga teza, podnoszona przez brytyjskich badaczy, rozszerzała pojęcie wielokulturowości o zjawisko „inności” i „odmienności”, zwłaszcza w kontekście studiów feministycznych, gender, seksualności czy niepełnosprawności. Trzeba pamiętać, że w zachodnich demokracjach nie dziwi dziś nie tylko kolor skóry, rysa etniczności, ale też szereg innych odmienności, które zostały inkorporowane do normalnego pejzażu kulturowo-społecznego. Strach wobec „inwazji” fenomenu wielokulturowości czy pewnego „terroru” tej idei, wynika – jak zgodzili się wykładowcy – z tragicznych doświadczeń Europejczyków w ostatnich dekadach oraz medialnej hiperbolizacji zjawiska, która czyni zeń hekatombę.

Trzecia teza odnosi się do sztuki par excellence.  Dla artystów zjawisko wielokulturowości bywa niezwykle inspirujące. Jak dowodzą dane przywoływane przez badaczy, w Europie powstaje wiele instalacji czy akcji ulicznych, których celem – oprócz wymiaru estetycznego – jest próba oswojenia z „odmiennością”. Z drugiej strony, artyści-malarze, performerzy, nie czują przymusu wypowiadania się na ten temat ze względu na modę czy popularność zjawiska. Najbardziej powszechna forma aktywności działaczy kultury w tym obszarze to lansowanie festiwali wielokulturowych na większą skalę w dużych miastach. Ich celem, wzorem zachodnich metropolii, jest świętowanie odmienności i wspólna zabawa.
Wydaje się, że kultura pomaga jednak w pokojowej i tolerancyjnej koegzystencji. Tylko czy to automatycznie oznacza, że – jak głosi hasło projektu, którego konferencja była częścią – „wielokulturowość wciąż działa”?

Dowiedz się
więcej: